Wydarzenia

Sprawy medyczne

UWAGA
komunikat dotyczący ENDOPROTEZ STAWÓW BIODROWYCH DePuy

Około 93.000 osób, które otrzymały endoprotezy stawów biodrowych DePuy Ortopedia Inc, firmy Johnson & Johnson, może wymagać ponownej interwencji chirurgicznej. Dwa produkty ortopedyczne DePuy's, ASR Hip Resurfacing System (dopuszczony do sprzedaży jedynie w USA) oraz ASR XL Acetabular System (dopuszczony do sprzedaży na całym świecie), zostały wycofane z rynku w dniu 26 sierpnia 2010 roku.

Wszyscy pacjenci, którzy otrzymali jeden z wymienionych wyżej implantów, a w szczególności osoby, które w związku z zabiegiem doświadczyły bólu, obrzęku lub problemów z poruszaniem się, powinny skonsultować się z lekarzem w celu sprawdzenia wszczepionych protez.

Objawy, które wskazują na potrzebę interwencji chirurgicznej to: obluzowanie lub przesunięcia implantu, zakażenie, złamanie kości, zwichnięcie, wrażliwość na metale i ból. DePuy składa się z kulistych metalowych elementów, które ocierają się o siebie mogąc pozostawiać śladowe ilości metalu w krwi, kościach i mięśniach. Mimo, że są to śladowe ilości metalu, często trudne do wykrycia, tysiące pacjentów zareagowało obrzękiem, bólem, a nawet w niektórych przypadkach uszkodzeniem nerwów.

Nawet w sytuacji, gdy pacjent nie uskarża się na żadne z wyżej wymienionych objawów, powinien skontaktować się z chirurgiem, który przeprowadził operację stawu biodrowego, upewnić się, który typ protezy został użyty, a następnie poddać się badaniom krwi, prześwietleniu i badaniom USG.

Jest to 11 przypadek wycofania wyrobów medycznych firmy Johnson & Johnson od września 2009. W swoim komunikacie, DePuy Johnson and Johnson poinformowała pacjentów, że są gotowi pokryć wszystkie uzasadnione koszty monitorowania i leczenia pacjentów, którzy mogliby takiej pomocy potrzebować w związku z wycofaniem z rynku przedmiotowych protez.

Kancelaria Budzowska Fiutowski i Parnterzy. Radcowie Prawni informuje, że udziela nieodpłatnych porad prawnych osobom, które na skutek zastosowania w ich organizmie protez - produktów ortopedycznych DePuy's: ASR Hip Resurfacing System oraz ASR XL Acetabular System, doznały szkody na zdrowiu.

Zgłoszenia proszę kierować na adres mailowy: krakow@bf.com.pl

Nota: niniejsza informacja nie stanowi porady medycznej ani prawnej; została opracowana przede wszystkim na podstawie oficjalnego pisma DePuy International Ltd Johnson &Johnson Company z dnia 7 września 2010 r. o PILNYM POWIADOMIENIU O WYCOFANIU PRODUKTU Z INICJATYWY PRODUCENTA, dotyczącym wszystkich serii i wszystkich elementów implantu platformy ASR DePuy ASRT Articular Surface Replacement i ASRT XL Acetabular System, Identyfikator FSCA: DINT 12725.


- Zabieg kosmetyczny - wygrana kancelarii

Wyrokiem z 16 listopada 2011 roku Sąd Apelacyjny w Warszawie utrzymał w mocy wcześniejszy wyrok Sądu Okręgowego, zasądzający na rzecz klientki kancelarii tytułem zadośćuczynienia i odszkodowania wraz z odsetkami kwotę ok 60.000,00 złotych. Postępowanie dotyczyło szkody i krzywdy wyrządzonych pacjentce w związku z nieprawidłowo przeprowadzonym zabiegiem laserowej depilacji ciała w jednej z warszawskich klinik. Sąd uznał za stanowiskiem kancelarii, że klientka kancelarii została poddana zabiegowi w sposób nienależyty, tj. bez przeprowadzenia wymaganej kwalifikacji skóry do zabiegu oraz nieprawidłowego ustawienia mocy lasera przed depilacją. Sąd przyjął również zarzut podnoszony przez kancelarię, że nie przerwano depilacji ciała klientki mimo widocznych objawów poparzenia I i II stopnia kilkunastu procent powierzchni jej ciała. Nadto, Sąd wytknął pozwanemu braki w dokumentacji dotyczącej kwalifikacji pacjentki do zabiegu oraz parametrów naświetleń użytego lasera. Wygrana kancelarii przełamała tym samym nieuzasadnione stanowisko ubezpieczyciela pozwanej, że za doznaną przez pacjentkę krzywdę należy się zadośćuczynienie w symbolicznej kwocie 5.000,00 złotych. Oprócz zasądzonych kwot, Sąd obciążył pozwanych w przeważającej mierze kosztami postępowania sądowego, a także ustalił, że pozwana wraz z ubezpieczycielem będzie w przyszłości odpowiedzialna za dalsze szkody, które mogą wyniknąć u klientki kancelarii na skutek poparzenia jej ciała w pozwanej klinice.

Wyrok jest prawomocny. Pełnomocnikiem powódki była mec. Jolanta Budzowska

- Rekordowe zadośćuczynienie za błąd medyczny!

26.10.2011 r.  Sąd Najwyższy definitywnie rozstrzygnął na korzyść poszkodowanego proces o błąd medyczny, oddalając skargi kasacyjne pozwanego szpitala i ubezpieczyciela. Tym samym został utrzymany w mocy wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 8.10.2010 r. Poszkodowanemu pacjentowi przyznano 1 200 000 złotych zadośćuczynienia z odsetkami ustawowymi za 7 lat trwania procesu przed sądem I instancji, plus odszkodowanie i rentę.  Jest to obecnie najwyższa do tej pory rekompensata za błąd medyczny w Polsce.
Pełnomocnikiem pacjenta była mec. Jolanta Budzowska.

- Kolejny sukces przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu

Dnia 11 października 2011 roku Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu wydał wyrok w sprawie wszczętej skargą z dnia 12 stycznia 2010 roku w imieniu małoletniej skarżącej, która od 2002 roku walczy przed sądem cywilnym o rekompensatę za szkodę wyrządzoną przez lekarzy podczas jej porodu. Trybunał - po niespełna dwuletnim procedowaniu, w trakcie którego prowadzono również negocjacje ugodowe - uznał, że w postępowaniu krajowym doszło do naruszenia art. 6 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka gwarantującego każdemu prawo do rozpatrzenia jego sprawy przez sąd w rozsądnym terminie i zasądził na rzecz skarżącej kwotę 2.000,00 EUR tytułem wynagrodzenia szkody niemajątkowej doznanej w związku z naruszeniem Konwencji oraz kwotę 1.196,00 EUR tytułem zwrotu kosztów i wydatków poniesionych w celu uzyskania rekompensaty za naruszenie Konwencji. Wcześniej poszkodowana uzyskała 5 tys. zł przed sądem krajowym jako odszkodowanie za przewlekłość tego samego postępowania. Kwota ta została uznana za niesatysfakcjonującą, i dlatego złożono skargę do ETPCz. Poszkodowaną reprezentowała przez ETPCz mec. Jolanta Budzowska.

- Zadośćuczynienie za brak informacji o rozpoznaniu nowotworu złośliwego.

W 2008 roku klientka kancelarii poddała się zabiegowi operacyjnemu hemoroidektomii. Operacja przebiegła bez komplikacji, jednak personel medyczny placówki medycznej nie poinformował pacjentki o przesłaniu usuniętego materiału operacyjnego do badania histopatologicznego, nie zamieścił tej informacji także w dokumentacji medycznej pacjentki. Pacjentka nie wiedziała, że musi zgłosić się po wynik badania i opuściła szpital sądząc, że proces jej leczenia został zakończony. Personel medyczny placówki medycznej zaniechał ponadto poinformowania pacjentki o niekorzystnym dla niej wyniku badania histopatologicznego - rozpoznaniu nowotworu złośliwego, po jego otrzymaniu z laboratorium diagnostycznego. Rok po operacji zdiagnozowano u klientki nowotwór złośliwy przerzutowy. Rozpoczęto poszukiwanie ogniska pierwotnego i wówczas odnaleziono w dokumentacji medycznej pacjentki wynik badania histopatologicznego materiału operacyjnego usuniętego przed rokiem z rozpoznaniem nowotworu złośliwego. Pacjentka rozpoczęła leczenie onkologiczne ze znacznym opóźnieniem. Zakres radioterapii był nieco szerszy, niż gdyby leczenie podjęto w najwcześniej możliwym terminie, konieczna była szersza diagnostyka i operacyjne usunięcie powiększonego węzła chłonnego. Szanse pacjentki na wyleczenie z choroby nowotworowej zmalały, jakkolwiek na dzień wydania wyroku (po 3 latach od operacji hemoroidektomii) nie stwierdzono dalszych przerzutów. Kancelaria Budzowska Fiutowski i Partnerzy, do której zwróciła się poszkodowana pacjentka, wniosła pozew w dniu 9 września 2009 roku przeciwko szpitalowi i jego ubezpieczycielowi zarzucając placówce medycznej m.in. naruszenie prawa do informacji o stanie zdrowia na skutek zaniedbań organizacyjnych polegających na braku koordynacji i wymiany informacji dotyczącej pacjenta pomiędzy personelem medycznym tego zakładu leczniczego, prowadzenia dokumentacji medycznej w sposób wadliwy, z naruszeniem przepisów prawa, oraz braku należytej staranności lekarzy uczestniczących w procesie leczenia klientki. Biegli opiniujący w sprawie jednoznacznie wskazali, że informacja o fakcie przekazania materiału operacyjnego do badania histopatologicznego i konieczność odebrania wyniku badania histopatologicznego powinna zostać w sposób przystępny i zrozumiały przekazana pacjentowi i zamieszczona w karcie informacyjnej leczenia szpitalnego, a zaniechanie w tym względzie stanowi błąd medyczny. Po niespełna dwuletnim procesie Sąd Okręgowy w Toruniu dnia 31 sierpnia 2011 roku wydał wyrok, w którym uznał winę i odpowiedzialność pozwanego szpitala oraz zasądził na rzecz klientki kwotę 150.000,00 złotych tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę wraz z odsetkami ustawowymi za czas trwania procesu, które na dzień wydania wyroku wynoszą blisko 40.000,00 złotych.
Wyrok nie jest prawomocny.
Pacjentkę w postępowaniu cywilnym reprezentowała mec. Jolanta Budzowska.

- Dystocja barkowa - rekompensata dla dziecka

Rodząca kobieta zgłosiła się do szpitala ok. 1.00 w nocy; aż do rana zajmowały się nią jednak wyłącznie położne. Lekarz dyżurny bądź nie miał wiedzy o tym, że na salę porodową przyjęto pacjentkę, bądź też fakt ten zignorował. Pomimo istnienia ku temu wskazań (znaczny przyrost masy ciała w trakcie ciąży, znaczny obwód brzucha, waga urodzeniowa pierwszego dziecka przekraczająca 4000 g) u kobiety nie wykonano niezbędnych badań, w tym badania USG, aby oszacować wielkość i wagę dziecka - w konsekwencji nie zakwalifikowano matki do porodu drogą cięcia cesarskiego. W drugim okresie porodu okazało się tymczasem, że rodzące się dziecko jest tak duże, że zachodzą trudności w ukończeniu porodu siłami natury; doszło do zaklinowania barków dziecka w kanale rodnym. Manewry zastosowane celem urodzenia barków nie przyniosły rezultatu; dziecko urodziło się dopiero w wyniku zastosowania próżnociągu położniczego - w stanie zamartwicy. Wkrótce po porodzie ujawniło się, że w jego trakcie doszło u dziecka do ciężkiego uszkodzenia splotu barkowego typu Erba - Duchenne'a - Klumpkego, skutkującego całkowitą i trwałą niesprawnością rączki malucha.

W sprawie wydane zostały trzy opinie medyczne, opracowane przez biegłego położnika, neurologa oraz specjalistę rehabilitacji medycznej; opinie te potwierdziły związek pomiędzy nieprawidłową opieką położniczą nad matką dziecka, a doznanym przez dziecko uszkodzeniem ciała, a nadto potwierdziły istnienie i rozmiar potrzeb dziecka w zakresie rehabilitacji.

15 lipca 2011 r. przed Sądem Okręgowym w Bielsku - Białej  zapadł wyrok w opisanej wyżej sprawie. Wyrokiem tym Sąd zasądził na rzecz poszkodowanego dziecka kwotę ok. 200 tys. zł tytułem zadośćuczynienia, a nadto odszkodowanie i rentę. Wyrok jest nieprawomocny. Pełnomocnikiem powoda była mec. Jolanta Budzowska.      

- Rekompensata dla rodziny za śmierć po porodzie

W grudniu 2003 roku ciężarna kobieta zgłosiła się do szpitala z rozpoznaniem: przedwczesne odklejenie łożyska, śmierć wewnątrzmaciczna płodu. Po wykonaniu cięcia cesarskiego i usunięciu obumarłego płodu stan pacjentki stopniowo pogarszał się, doszło do zespołu wykrzepiania wewnątrznaczyniowego i nastąpił zgon pacjentki. W grudniu 2007 roku rodzina zmarłej kobiety złożyła przeciwko szpitalowi pozew o zapłatę. W trakcie 3,5-letniego procesu biegli wydali 3 opinie, w tym dwie biegły ginekolog oraz jedną biegły hematolog. Zdaniem biegłego ginekologa w postępowaniu personelu medycznego pozwanego szpitala nie można było dopatrzeć się żadnych nieprawidłowości, jednak biegły hematolog jednoznacznie stwierdził, że pomiędzy leczeniem a zgonem pacjentki istnieje związek, ponieważ operacja usunięcia macicy, stanowiącej źródło krwawienia, została wykonana zbyt późno. Wcześniejsze opanowanie zespołu wykrzepiania wewnątrznaczyniowego poprzez wcześniejsze usunięcie macicy pozwoliłoby bowiem uratować życie pacjentki.
Dnia 29 kwietnia 2011 roku Sąd Okręgowy w Nowym Sączu wydał wyrok, w którym uznał odpowiedzialność pozwanego szpitala i zasądził na rzecz członków rodziny zmarłej kobiety odszkodowanie z tytułu pogorszenia sytuacji życiowej w wysokości: 50.000,00 złotych dla najmłodszego syna, po 40.000,00 złotych dla najstarszej córki i męża oraz po 35.000,00 złotych dla pozostałych trzech córek.
Sprawa toczyła się pod rządami poprzedniego stanu prawnego (sprzed wejścia w źycie art. 446 § 4 kc wprowadzającego możliwości dochodzenia zadośćuczynienia w przypadku śmierci osoby bliskiej).
Wyrok nie jest prawomocny.

Sprawę z ramienia kancelarii prowadziła Mec. Jolanta Budzowska.

- Rekordowa rekompensata za utratę wzroku

Klientka kancelarii w 1999 roku poddała się zabiegowi laryngologicznemu usunięcia polipów z nosa w jednym z warszawskich szpitali. W trakcie zabiegu operator spowodował rozległe uszkodzenie przedniego dołu czaszki obu oczodołów, nerwów wzrokowych i mięśni okoruchowych. Klientka obecnie cierpi na obustronny zez rozbieżny, całkowitą ślepotę oka lewego, obniżenie ostrości znacznego stopnia ze znacznym ubytkiem w polu wiedzenia w oku prawym. Przywrócenie wzroku, a nawet jego jakakolwiek poprawa nie jest z medycznego punktu widzenia, według aktualnego stanu wiedzy medycznej, możliwa.

Dnia 4 stycznia 2011 roku Sąd Okręgowy w Warszawie wydał wyrok, w którym zasądził na rzecz klientki 500.000,00 złotych zadośćuczynienia wraz z odsetkami za czas trwania procesu, które na dzień wydania wyroku wynoszą ponad 400.000,00 złotych, blisko 80.000,00 złotych odszkodowania wraz z odsetkami (ok. 70.000,00 złotych) i niemal 250.000,00 złotych skapitalizowanej renty z tytułu utraty zdolności do pracy i zwiększonych potrzeb za lata 2003 - 2011 wraz z odsetkami (ponad 140.000,00 złotych). Sąd orzekł też o obowiązku płacenia przez pozwany szpital ok. 1.200,00 złotych miesięcznej renty na przyszłość z tytułu zwiększonych potrzeb oraz ustalił, że pozwany szpital ponosi odpowiedzialność za szkody na zdrowiu klientki, które mogą ujawnić się w przyszłości. Łączna kwota rekompensaty wynosi ponad 1.400.000,00 złotych.

Wyrok nie jest prawomocny.

Sprawa klientki przed sądem w I instancji toczyła się od 2002 roku, a od 2009 roku przejęła jej prowadzenie Kancelaria Budzowska Fiutowski i Partnerzy. Pełnomocnikiem poszkodowanej pacjentki jest mec. Jolanta Budzowska. 

- Brak opieki po operacji

W 2006 roku klientka kancelarii poddała się zabiegowi histerektomii. Na skutek wadliwie przeprowadzonej operacji, a następnie braku właściwej opieki pooperacyjnej doszło do wstrząsu hipowolemicznego realnie zagrażającego życiu klientki. Personel medyczny pozwanego szpitala nie podjął odpowiednio wcześnie czynności ratujących życie, a podjęte działania nie były zgodne ze wskazaniami aktualnej wiedzy medycznej. Kuriozalna m.in. była okoliczność, że główny lekarz operujący po zabiegu wyszedł ze szpitala, pomimo że miał wykonywać pracę jeszcze przez ok. 3 godz., ponieważ śpieszył się do pracy w przychodni. Klientka przeszła dodatkowe dwie reoperacje (jedną w pozwanym szpitalu, która nie przyniosła pozytywnych efektów, a stan pacjentki coraz bardziej pogarszał się, drugą w innej już placówce medycznej). Dzięki temu, że pacjentka została przewieziona do innego szpitala, jej życie zostało uratowane i nie doznała poważniejszych trwałych uszczerbków na zdrowiu. Za nieprawidłowości w organizacji pionu ginekologicznego oraz brak należytego monitoringu stanu pacjentki po operacji p.o. z-cy ordynatora oddziału chirurgiczno - ginekologicznego pozwanego szpitala została ukarana przez sąd lekarski karą nagany.

Kancelaria Budzowska Fiutowski i Partnerzy, do której zwróciła się poszkodowana pacjentka, wniosła pozew we wrześniu 2009 roku przeciwko szpitalowi i jego ubezpieczycielowi. Po trwającym zaledwie 1 rok i 8 miesięcy procesie, w toku którego opinię wydało 5 biegłych, w tym biegły ginekolog - położnik, anestezjolog, neurolog, psycholog i psychiatra, winę i odpowiedzialność pozwanego szpitala uznał również sąd cywilny.

Dnia 5 maja 2011 roku Sąd Okręgowy w Opolu wydał wyrok i zasądził na rzecz klientki kwotę 55.000, 00 złotych wraz z odsetkami ustawowymi liczonymi od daty doręczenia odpisu pozwu pozwanym, które na dzień wydania wyroku wynoszą ponad 10.000,00 złotych.

Wyrok nie jest prawomocny.

Pacjentkę reprezentowała mec. Jolanta Budzowska.

- Zadośćuczynienie dla Klientki kancelarii w związku z zakażeniem gronkowcem

W 2003 roku powódka - Klientka kancelarii - doznała wieloodłamowego złamania przynasady dalszej lewej kości ramiennej podczas upadku. W pozwanym szpitalu najpierw zaopatrzono złamanie, a następnie wobec braku prawidłowego zrostu przeprowadzono zabieg operacyjny. Kilka dni po zabiegu powódka zaczęła odczuwać silne bóle, które, jak się następnie okazało, były wynikiem zakażenia rany gronkowcem białym, opornym na antybiotyki betalaktamowe. Zakażenie, które na skutek nieprawidłowo stosowanej antybiotykoterapii nie zostało w pozwanym szpitalu wyleczone, miało negatywny wpływ na proces leczenia złamania - nie doszło do zrostu kości, wytworzył się u powódki staw rzekomy i został uszkodzony lewy nerw łokciowy. W wyniku powyższych zdarzeń doszło do znacznych ograniczeń funkcjonalnych w zakresie lewej kończyny górnej powódki. Sąd I instancji w oparciu o szeroki materiał dowodowy zebrany w sprawie, a w szczególności o opinie biegłych bakteriologa i specjalisty chorób zakaźnych, wydał wyrok, w którym zasądził na rzecz powódki od pozwanego szpitala i jego ubezpieczyciela, będącego również pozwanym w sprawie, zadośćuczynienie za doznaną krzywdę, odszkodowanie za poniesione przez powódkę wydatki i miesięczną rentę. Sąd II instancji w pełni podzielił ustalenia Sądu I instancji i wydał wyrok, w którym oddalił apelacje obu pozwanych. Na rzecz powódki zasądzone zostało zadośćuczynienie w kwocie 80.000 złotych wraz z odsetkami ustawowymi, które na dzień wydania wyroku przez Sąd II instancji wyniosły ponad 55.000 złotych, jak również odszkodowanie i miesięczna renta w kwocie ponad 700 złotych, która co do rat za czas trwającego procesu, również zostanie powiększona o odsetki ustawowe za opóźnienie w zapłacie. Wyrok jest prawomocny.

Postępowanie toczyło się przed Sądem Okręgowym w Warszawie i Sądem Apelacyjnym w Warszawie. Sprawę prowadziła Mec. Jolanta Budzowska.

- Sukces przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu

W 2010 roku, mec. Jolanta Budzowska złożyła skargę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu w imieniu małoletniej skarżącej. Główny zarzut skargi dotyczy przewlekłości postępowania sądowego, które toczy się przed sądem w Warszawie od 2002 roku, co narusza prawa gwarantowane Europejską Konwencją Praw Człowieka. Małoletnia powódka walczy w procesie cywilnym o zapłatę zadośćuczynienia, odszkodowania i renty za szkodę powstałą wskutek błędów popełnionych przez lekarzy podczas jej porodu.

Nasza Kancelaria została poinformowana przez Trybunał, że skarga przeszła pomyślnie wstępny etap postępowania przed Trybunałem. Oznacza to, że skarga spełnia wszystkie wymogi formalne dopuszczalności skargi i Trybunał może nadać jej dalszy bieg, czyli zakomunikować sprawę rządowi polskiemu, a następnie rozpatrzyć ją pod kątem merytorycznym tzn. rozstrzygnąć czy nastąpiło naruszenie Konwencji. Przyjęcie przez Trybunał skargi do rozpoznania to duży sukces, bowiem ponad 90 % wszystkich wpływających do Trybunału skarg ulega odrzuceniu z powodu ich niedopuszczalności. Niespełnienie bowiem chociażby jednego z warunków dopuszczalności skargi skutkuje odrzuceniem skargi, a od takiej decyzji Trybunału nie ma możliwości odwołania się.

W kilku innych sprawach, gdzie reprezentujemy innych pokrzywdzonych, Kancelaria została poinformowana, że złożone skargi zostały zarejestrowane przed Trybunałem, co z kolei oznacza, że oczekują na wstępną weryfikację pod kątem ich dopuszczalności, a więc analizę, czy spełniają kryteria formalne, aby Trybunał mógł rozpoznać skargi merytorycznie.

Sprawy przed ETPCz, prowadzi z ramienia kancelarii mec. Jolanta Budzowska.

- Zadośćuczynienie za wadliwe leczenie i zakażenie wirusem zapalenia wątroby typu C (WZW C)

Klient Kancelarii pozwał jeden z warszawskich szpitali w związku z wadliwie przeprowadzonym leczeniem oraz zakażeniem w trakcie hospitalizacji wirusem zapalenia wątroby typu C (WZW C) oraz szeregiem różnego rodzaju bakterii. Nienależyta opieka nad powodem w pozwanym szpitalu po przeprowadzonej u niego operacji uwolnienia zrostów jelit spowodowała konieczność usunięcia większości jelita cienkiego. W wyniku wadliwego leczenia powód od wielu lat jest żywiony pozajelitowo za pomocą cewnika centralnego. W trakcie postępowania dowodowego przy pomocy opinii biegłych wykazano, że w pozwanym szpitalu doszło do zakażenia powoda różnymi groźnymi bakteriami, a zakażenia te miały wpływ na przebieg choroby i leczenie powoda, a także na obecny stan jego zdrowia. Ponadto biegli potwierdzili, że do zakażenia powoda WZW C musiało dojść w pozwanym szpitalu. Proces w I instancji trwał od 2002 roku, złożyła się na to m.in. konieczność przeprowadzenia dowodów z opinii kilku biegłych sądowych, jak również reorganizacja warszawskich Sądów. Sąd I instancji uwzględnił wszystkie roszczenia powoda, zasądzając niemal w całości żądane kwoty, w tym kwotę 180.000 tytułem zadośćuczynienia za doznaną przez powoda krzywdę wraz z odsetkami ustawowymi, które na dzień wydania wyroku wynosiły kolejne 180.000 złotych, blisko 34.000 złotych tytułem skapitalizowanej renty (odszkodowania) wraz z odsetkami ustawowymi, które na dzień wydania wyroku wynosiły także ok. 34.000 złotych oraz prawie 3.000 złotych miesięcznej renty z tytułu utraconych zarobków, zwiększonych potrzeb związanych z kosztami stałego leczenia oraz zmniejszonych widoków na przyszłość. Zgodnie z wyrokiem kwoty miesięcznej renty również zostaną powiększone o odsetki ustawowe za opóźnienie w ich zapłacie.
Na dzień 17 lutego 2011 roku wyrok nie jest prawomocny.

Sprawa była prowadzona przed Sądem Okręgowym w Warszawie XXIV Wydział Cywilny. Stronę wygrywającą proces - powoda - reprezentowały mec. Jolanta Budzowska oraz mec. Anna Miśtal.

- Wyrok w sprawie szkody na zdrowiu jako skutek depilacji

W dniu 9 lutego 2011 roku Sąd Okręgowy w Warszawie wydał wyrok, w którym zasądził od jednej z warszawskich klinik kosmetycznych na rzecz klientki kancelarii 60.000,00 złotych tytułem odszkodowania i zadośćuczynienia za niestarannie wykonany zabieg depilacji laserowej ciała. W marcu 2006 roku powódka, wierząc w zapewnienia pozwanego o skuteczności zabiegu poddała się depilacji laserowej ciała. W wyniku uchybień personelu pozwanej klinki, powódka doznała poparzenia I i II stopnia obejmującego 12% powierzchni jej ciała. Uznając w znacznej mierze roszczenia, Sąd przychylił się do stanowiska pełnomocnika powódki, że przebieg zabiegu był daleki od fachowości, powódka nie wyraziła uświadomionej i skutecznej zgody na przeprowadzony zabieg, a pomoc udzielona powódce przez personel kliniki w związku z doznanym rozstrojem zdrowia była szczątkowa i nieadekwatna do wymaganej sytuacji. Uznając zasadność twierdzeń, Sąd na wniosek pełnomocnika powódki, ustalił również odpowiedzialność kliniki na przyszłość za mogące powstać dalsze szkody, związane z doznanym przez powódkę uszczerbkiem na zdrowiu. W procesie po stronie pozwanej występował również ubezpieczyciel kliniki, który - zgodnie z żądaniem pełnomocnika powódki, przyjętym przez Sąd Okręgowy w Warszawie - odpowiada z pozwaną kliniką in solidum.
Wyrok nie jest prawomocny.

Stronę wygrywającą proces z ramienia kancelarii reprezentowała mec. Jolanta Budzowska.

- Wyrok w sprawie uszkodzenia splotu barkowego

W dniu 17 lutego 2011 roku, po wieloletnim, skomplikowanym procesie dotyczącym wadliwego postępowania medycznego wobec powódki - klientki kancelarii, Sąd Okręgowy w Warszawie wydał wyrok w którym zasądził od jednego z warszawskich szpitali ponad 100.000,00 złotych tytułem odszkodowania i zadośćuczynienia. Oprócz powyższego, Sąd zasądził od szpitala na rzecz powódki odsetki ustawowe za czas procesu i ustalił odpowiedzialność pozwanego na przyszłość za mogące powstać dalsze szkody w związku z doznanym przez powódkę kalectwem w wyniku uszkodzenia splotu barkowego. Podstawą do wydanego w przedmiotowej sprawie wyroku było spowodowanie u pacjentki niepełnosprawności w związku z wadliwym postępowaniem personelu pozwanego szpitala przy porodzie. Obszerny materiał dowodowy zgromadzony w sprawie wykazał, że pomimo istnienia obiektywnych i możliwych do zweryfikowania przesłanek do przeprowadzenia porodu drogą cesarskiego cięcia, nie podjęto stałego i wnikliwego monitorowania stanu płodu, w tym wykonania badania KTG i innych badań rodzącej, mogących prowadzić m.in. do ustalenia dystocji barkowej. W następstwie powyższego zastosowano w sposób niestaranny, nieadekwatną do sytuacji metodę porodu, tzw. próżnociąg, co doprowadziło do złamania prawego obojczyka i porażenia splotu barkowego noworodka. W oparciu o opinie biegłych Sąd uznał takie postępowanie za wysoce nieprofesjonalne i naganne. Nadto, za argumentacją pełnomocnika powódki Sąd Okręgowy w Warszawie wskazał na braki i lakoniczne wpisy w dokumentacji medycznej powódki (w tym przypadku dotyczącej przebiegu porodu), które obciążają szpital i nie mogą być wykorzystywane w procesie na niekorzyść pacjenta.

Wyrok jest nieprawomocny.

Z ramienia kancelarii sprawę prowadziła mec. Jolanta Budzowska.

- Interesująca sprawa. Wyrok w sprawie biegłych sądowych.

W dniu 30 grudnia 2010 r. zapadł wyrok, mocą którego Sąd Okręgowy w Nowym Sączu oddalił powództwo kierowane przeciwko klientom kancelarii i obciążył stronę przeciwną kosztami sądowymi. Powodem w tej sprawie był sprawca przestępstwa na tle seksualnym; pozwanymi - biegli sądowi z zakresu psychiatrii, którzy wydając opinię o stanie zdrowia psychicznego powoda (jako podejrzanemu o popełnienie przestępstwa) orzekli, że był on zdolny do rozpoznania znaczenia swojego czynu oraz pokierowania swoim postępowaniem, a zatem może odpowiadać za czyn, który popełnił.

W niniejszej sprawie powód starał się dowieść, że opinia pozwanych biegłych była wadliwa merytorycznie, a jednocześnie nie spełniała wymogów rzetelnej informacji o stanie zdrowia. Powód, opierając się na opinii psychologiczno - seksuologicznej wydanej kilka lat później (w związku z popełnieniem kolejnego podobnego przestępstwa) twierdził bowiem, że cierpi na patologiczną dewiację seksualną. Powód dowodził w związku z tym, że gdyby o swojej chorobie wiedział wcześniej, to byłby się leczył lub zostałby poddany leczeniu przymusowemu, w warunkach zakładu karnego - gdyby zaś się leczył, to nie popełniłby kolejnego przestępstwa. Żądanie powoda w niniejszej sprawie dotyczyło w konsekwencji zapłaty kwoty 300 tys. zł tytułem zadośćuczynienia za naruszenie dobra osobistego w postaci prawa do informacji o stanie zdrowia; następnie żądanie to powód zmodyfikował dochodząc kwoty 150 tys. zł za naruszenie dobra osobistego i 150 tys. zł tytułem odszkodowania za utracone zarobki.

Sąd, jak wskazano powyżej, oddalił powództwo, podzielając całkowicie w tej sprawie stanowisko zaprezentowane w imieniu biegłych przez kancelarię. Uzasadniając wyrok ustnie Sąd stwierdził, że status biegłego uregulowany w Kodeksie Postępowania Cywilnego jest tego rodzaju, że biegły to wyłącznie funkcja (rola) procesowa. Biegły jest organem, który działa na zlecenie, a jednocześnie na rachunek organów wymiaru sprawiedliwości. Biegły nie jest zatem bytem samodzielnym i nie może ponosić odpowiedzialności za treść opinii - taką odpowiedzialność mógłby bowiem ewentualnie ponieść tylko podmiot, który opinię zlecił, a następnie wykorzystał - to jest Skarb Państwa. Ponadto, w ocenie Sądu działania biegłych nie można uznać za bezprawne w sytuacji, w której działają oni na zlecenie i w jego granicach. Sąd uznał również, że nie można mówić o naruszeniu dobra osobistego powoda (zdefiniowanego jako prawo do informacji o stanie zdrowia), gdyż pomiędzy powodem a biegłymi nie istniała relacja pacjent - lekarz. Obowiązki lekarzy jako biegłych sprowadzają się do sporządzenia opinii w określonym przedmiocie i o określonym zakresie oraz przekazania tej opinii organowi zlecającemu - rola ta nie obejmuje natomiast udzielania informacji o stanie zdrowia. Sąd przychylił się wreszcie do tego, że roszczenie powoda, nawet gdyby było uzasadnione, byłoby przedawnione.

Wyrok nie jest prawomocny.

W sprawie, wygraną stronę procesu - pozwanych - reprezentowały mec. Jolanta Budzowska i mec. Karolina Kolary.

- Kolejny wyrok w sprawie zakażeń szpitalnych - zakażenie gronkowcem

W 2001 roku, dwudziestoletni wówczas powód, zawarł umowę o leczenie z prywatną kliniką w Warszawie: FRMS. Przedmiotem umowy było wykonanie zabiegu artroskopii i towarzyszących temu zabiegów rehabilitacyjnych. Przebieg leczenia był powikłany. U powoda występowały objawy charakterystyczne dla rozwijającego się stanu zapalnego. Mimo tego, lekarze przyjmujący powoda podczas kolejnych wizyt, poza wykonywanymi doraźnie punkcjami, nie podjęli żadnych czynności diagnostycznych, które mogłyby wykluczyć ewentualne zakażenie. W szczególności nie zastosowali oni standardowej procedury wykonania badania mikrobiologicznego materiału pobranego w czasie punkcji, mimo, że były symptomy procesu zapalnego lewego stawu kolanowego. Na skutek rażącego opóźnienia w leczeniu zakażenia doszło do sepsy i stanu zagrożenia życia pacjenta. Intensywne leczenie i poszukiwanie źródła zakażenia trwało blisko rok. Trwałym następstwem przebytego zakażenia jest brak pełnego zakresu ruchomości lewego stawu kolanowego. Powód musiał zrezygnować z pierwotnie obranego kierunku studiów, a także wydłużyć te studia o roczny urlop zdrowotny.

W dniu 5 listopada 2010 roku Sąd Okręgowy w Warszawie wydał wyrok, mocą którego zasądził na rzecz powoda reprezentowanego przez kancelarię solidarnie od niepublicznego zakładu opieki zdrowotnej FRMS w Warszawie oraz od lekarza T.Ś., a także od towarzystw ubezpieczeniowych, w których pozwani posiadali polisy od odpowiedzialności cywilnej, kwotę 100 tys. zł z odsetkami ustawowymi tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę oraz blisko 30 tys. zł odszkodowania z odsetkami ustawowymi z tytułu utraconych zarobków i zwiększonych kosztów związanych z przebytym zakażeniem. Jednocześnie sąd ustalił, że pozwani będą odpowiedzialni w przyszłości za dalsze szkody, które mogą wyniknąć u powoda w związku z zakażeniem go gronkowcem oraz w związku z wadliwe przeprowadzonym leczeniem.

Z ramienia kancelarii sprawę prowadziła mec. Jolanta Budzowska.

Wyrok nie jest prawomocny.

- Rekordowe zadośćuczynienie za błąd medyczny

Dnia 8 października 2010 roku Sąd Apelacyjny w Warszawie zasądził 1 200 000 złotych zadośćuczynienia z odsetkami ustawowymi za 7 lat trwania procesu przed Sądem I instancji. Jest to obecnie najwyższa do tej pory rekompensata za błąd medyczny w Polsce. Ponadto sąd przyznał poszkodowanemu również odszkodowanie oraz miesięczną rentę.

Istotne jest, że Sąd Apelacyjny dokonał całkowicie odmiennej oceny dowodów i zgodził się z twierdzeniami i zarzutami pełnomocnika powoda - mec. Jolanty Budzowskiej. O skali trudności sprawy świadczy fakt, że ogłoszenie wyroku było odraczane dwa razy.

Sprawa była prowadzona przeciwko Szpitalowi Klinicznemu Dzieciątka Jezus Centrum Leczenia Obrażeń w Warszawie i towarzystwu ubezpieczeniowemu. Dotyczyła przebiegu hospitalizacji w 2000 roku i niedołożenia należytej staranności w toku leczenia 21-letniego wówczas powoda, czego skutkiem była utrata przez niego prącia. Zaniedbanie szpitala dotyczyło niepodjęcia diagnostyki i leczenia wtedy, kiedy rokowało ono najlepiej. Pomimo wielu operacji rekonstrukcji, usunięcie skutków zaniedbań nie było możliwe.

W postępowaniu, począwszy od złożenia apelacji od niekorzystnego dla powoda wyroku sądu I instancji, poszkodowanego reprezentowała radca prawny Jolanta Budzowska.

Wyrok jest prawomocny.

- Precedensowa ugoda pozasądowa - przykładem praktycznego zastosowania klauzuli "ustalenia odpowiedzialności pozwanego na przyszłość za dalsze szkody".

Z udziałem kancelarii została zawarta w dniu 17 września 2010 r. ugoda pozasądowa, mocą której jeden z wiodących szpitali klinicznych w województwie śląskim wypłaci poszkodowanemu pacjentowi ponad 120 tys zł. odszkodowania na pokrycie kosztów dostawy i montażu windy, specjalistycznego, sportowego wózka inwalidzkiego, samochodu przystosowanego do przewozu osób niepełnosprawnych i kompletu pościeli przeciwodleżynowej. Pozostałe koszty pokrył PFRON. Ugoda ma charakter precedensowy. Jest jednym z nielicznych przykładów praktycznego zastosowania klauzuli  "ustalenia odpowiedzialności pozwanego na przyszłość za dalsze szkody", jakie mogą powstać w przyszłości i jakie będą pozostawać w związku przyczynowym ze zdarzeniem objętym korzystnym dla poszkodowanego pacjenta wcześniejszym wyrokiem sądowym. W postępowaniu zakończonym w 2007 roku prawomocnym wyrokiem i w zakończonych właśnie negocjacjach ze szpitalem poszkodowanego pacjenta reprezentowała mec. Jolanta Budzowska.

- Ostateczny wyrok Sądu Apelacyjnego w sprawie zakażenia wirusem żółtaczki typu C

Zakażenie wirusem żółtaczki typu C (HCV) było przedmiotem rozważań sądów w sprawie, w której w dniu 16 września 2010 r. zapadł ostateczny wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie. Poszkodowany pacjent został zarażony wirusem HCV, prawdopodobnie podczas jednego z wielu zabiegów wykonywanych z naruszeniem ciągłości tkanek , wykonywanych w ramach cyklu chemioterapii w jednym z warszawskich szpitali. Zakażenie zostało wykryte dość szybko, a szpital nieomal natychmiast wdrożył intensywne leczenie pacjenta, m.in. interferonem i rybawiryną. Zakażenie nie wpłynęło w sposób bezpośredni na przebieg choroby nowotworowej, ale opóźniło zebranie materiału do autoprzeszczepu i - wg zgodnej opinii biegłych -   osłabiło siły odpornościowe pacjenta. Wykonywane w toku procesu sądowego badania potwierdziły, że wirus został wyeliminowany z organizmu powoda.

Sąd I instancji oddalił żądania pozwu uzasadniając, że ponieważ pacjent został wyleczony, to nie można mówić o szkodzie w postaci trwałego uszczerbku na zdrowiu. Poza tym sąd ten przyjął, że zakażenie wirusem żółtaczki typu C miało w przypadku tego pacjenta charakter zdarzenia losowego, za które szpital nie może ponosić odpowiedzialności. Nadto wskazał, że pacjent mógł zostać zarażony także w trakcie badania na nosicielstwo wirusa, jakie wykonał on tuż przed przyjęciem do pozwanego szpitala.

Powód, reprezentowany przez kancelarię, wniósł apelację od niekorzystnego dla niego wyroku. Sąd Apelacyjny podzielił w całości zarzuty apelacji i zasądził na rzecz pacjenta kwotę 40 tys. zadośćuczynienia wraz z odsetkami ustawowymi za czas trwania procesu. Sąd Apelacyjny stwierdził, że strona powodowa udowodniła w stopniu graniczącym z pewnością, że do zakażenia doszło w pozwanym szpitalu i z winy jego personelu, skoro świadkowie zeznawali o nieprzestrzeganiu procedur. To, że pacjent został wyleczony z żółtaczki nie przekreśla jego prawa do stosownej rekompensaty za czas przemijającego uszczerbku na zdrowiu i rozstroju zdrowia, powoduje jednak, że odpowiednią jest suma niższa od tej, która zostałaby zasądzona, gdyby pacjent nadal był nosicielem wirusa. Podkreślił, że okolicznością, która wpływa na rozmiar doznanej przez niego krzywdy, jest zarówno ogromna dolegliwość terapii interferonem, jakiej był zmuszony się poddać, jak i cierpienia psychiczne płynące z faktu, że poszkodowany został dotknięty nie tylko chorobą nowotworową, ale i  HCV. Z drugiej jednak strony Sąd Apelacyjny uznał, że podjęcie przez szpital w trybie pilnym skutecznego leczenia powoda jest okolicznością przemawiającą na korzyść pozwanego szpitala, która powinna być i została uwzględniona przy ustalaniu należnej sumy.

Nad sprawą pracowała mec. Jolanta Budzowska.

Wyrok jest prawomocny.

- Publikacja w Dzienniku Gazecie Prawnej

W Dzienniku Gazecie Prawnej z 5 lipca 2010 roku ukazał się obszerny artykuł "Lekarz odpowiada za szkody powstałe w wyniku złej diagnozy". Warto podkreślić, że dziennikarz piszący artykuł korzystał z materiałów zamieszczonych na stronie naszej Kancelarii www.bf.com.pl jako obszernego i miarodajnego źródła informacji.

Czytaj

- Sprawa zakończona ugodą sądową

W czerwcu 2010 roku w sprawie, w której powódka była reprezentowana przez prawników naszej kancelarii, zawarto ugodę sądową, zgodnie z którą powódka otrzymała około 250 tys. zł tytułem całkowitego zaspokojenia roszczeń o zadośćuczynienie i szkodę majątkową, a także pozwani przyjęli odpowiedzialność za ewentualne dalsze szkody, które mogą wyniknąć w przyszłości u powódki w związku z przeprowadzonym zabiegiem. Sprawa dotyczyła wadliwie przeprowadzonej operacji zatoki szczękowej, lewej podczas której popełniono błąd operacyjny. Polegał on na otwarciu dołu podskroniowego lewego z następowym krwotokiem, zamiast zatoki szczękowej lewej. Skutkiem przeprowadzonego zabiegu jest trwały szczękościsk u powódki. Obecnie, w związku z prowadzonymi zabiegami naprawczymi fizjoterapia i rehabilitacją, skutki zabiegu zostały w znacznym stopniu ograniczone, niemniej jednak biegli ustalili trwały uszczerbek na zdrowiu powódki na 55 % (w tym z tytułu szczękościsku, blizn w okolicy głowy i szyi i uszkodzenia II i III gałęzi nerwu trójdzielnego). Drugim pozwanym, obok zakładu opieki zdrowotnej z Legnicy, było PZU S.A.

Sprawa toczyła się przed Sądem Okręgowym w Legnicy I Wydział Cywilny.

- Wyrok w sprawie jatrogennego kalectwa dróg żółciowych

W dniu 11 maja 2010 roku Sąd Okręgowy w Poznaniu wydał wyrok w sprawie związanej z jatrogennym uszkodzeniem dróg żółciowych, mocą którego zasądził na rzecz powódki reprezentowanej przez naszą Kancelarię zadośćuczynienie w wysokości 80 tysięcy złotych, blisko 9 tysięcy złotych odszkodowania i ustalił odpowiedzialność na przyszłość za dalsze możliwe szkody, które mogą wystąpić w związku z zabiegiem przeprowadzonym w 2006 roku. Warto zaznaczyć, że od zasądzonych kwot powódce przyznano również odsetki ustawowe od dnia następnego po dniu doręczenia pozwanym odpisu pozwu do dnia faktycznej zapłaty, co zgodne jest z aktualnym orzecznictwem Sądu Najwyższego w zakresie daty wymagalności roszczeń związanych z błędami medycznymi.

Postępowanie przed Sądem I instancji trwało jedynie dwa lata mimo tego, że przesłuchano szereg świadków oraz uzyskano opinie trzech biegłych lekarzy o różnych specjalizacjach. Sąd obciążył odpowiedzialnością pozwany szpital i towarzystwo ubezpieczeniowe, które objęło ochroną jego działalność medyczną. Przyjął, że podczas zabiegu cholecystektomii doszło do jatrogennego uszkodzenia dróg żółciowych w postaci przecięcia przewodu żółciowego wspólnego i przewodu wątrobowego wspólnego, których to uszkodzeń można było uniknąć przy dochowaniu należytej, profesjonalnej staranności przez operatora. Zarzuty powódki dotyczyły także opieki pooperacyjnej, która była niewystarczająca i w związku z jej jakością doszło do przewlekłego żółciowego zapalenia otrzewnej. Jednym z istotnych elementów pozwu były również zarzuty dotyczące braku świadomej poinformowanej zgody powódki na przeprowadzoną operację.

Warto podkreślić, że w sprawach związanych z śródoperacyjnym mechanicznym uszkodzeniem dróg żółciowych bardzo trudno jest udowodnić odpowiedzialność szpitala, a to w związku z faktem, że na ogół biegli sądowi uznają, że uszkodzenie takie jest normalnym powikłaniem np. zabiegu cholecystektomii. W tym przypadku powódka reprezentowana przez radcę prawnego Jolantę Budzowską wykazała, że w trakcie operacji powinna była nastąpić wcześniej konwersja na zabieg sposobem klasycznym. Zabieg przeprowadzono początkowo w metodą laparoskopową.

Biorąc pod uwagę fakt, że po kilkumiesięcznej rekonwalescencji powódka nie ma poważnego uszczerbku na zdrowiu, zadośćuczynienie w wysokości 80 tysięcy złotych należy uznać za adekwatne. Bardzo istotne jest też, że w razie wystąpienia jakichkolwiek nieprzewidzianych następstw tego zdarzenia w przyszłości, powódka jest ma zabezpieczenie swoich interesów prawnych w postaci ustalenia w wyroku odpowiedzialności pozwanego szpitala na przyszłość.

Wyrok na dzień 14 maja 2010 roku nie jest prawomocny.

- Zadośćuczynienie dla klienta za zakażenie szpitalne

W ostatnim czasie Sąd Najwyższy odmówił przyjęcia do rozpoznania skargi kasacyjnej złożonej przez jeden z warszawskich szpitali od wyroku częściowego w sprawie pacjenta - Klienta Kancelarii, zakażonego gronkowcem złocistym MRSA. Sąd Najwyższy uznał, że wyroki wydane w sprawie, zgodne z żądaniem pozwu i argumentacją podnoszoną przez Kancelarię w imieniu poszkodowanego pacjenta w toku postępowania, w pełni zasługują na aprobatę. Tym samym, na mocy wyroku wstępnego wydanego w przedmiotowej sprawie, została zasądzona na rzecz Klienta Kancelarii kwota blisko 500.000 złotych tytułem zadośćuczynienia wraz z ustawowymi odsetkami. Obecnie, przed Sądem Okręgowym w Warszawie, toczy się postępowanie o pozostałe roszczenia dochodzone od szpitala na rzecz Klienta Kancelarii, tj. odszkodowanie oraz comiesięczną rentę.

- postępowanie przed Sądem Okręgowym w Warszawie Wydział XXIV Cywilny oraz przed Sądem Apelacyjnym w Warszawie I Wydział Cywilny; postanowienie Sądu Najwyższego Izba Cywilna Wydział I

- Sąd Apelacyjny utrzymał w mocy wyrok w przedmiocie zadośćuczynienia i renty

Sąd Apelacyjny utrzymał w mocy wyrok Sądu I instancji przyznający powodowi - Klientowi Kancelarii 60.000 złotych zadośćuczynienia oraz 6.250 złotych tytułem skapitalizowanej renty, a ponadto miesięczną rentę w kwocie 150 złotych. Sąd ustalając kwotę zadośćuczynienia, wziął pod uwagę zarówno czynniki, za które odpowiadał pozwany szpital, tj. zakażenie powoda gronkowcem złocistym oraz nieprawidłową profilaktykę okołooperacyjną, jak również czynniki, za które pozwany szpital nie odpowiadał, tj. wcześniejsze schorzenia powoda. Sąd I instancji wskazał, że kwota zadośćuczynienia uwzględnia poziom i stopę życiową społeczeństwa w 2003 roku, gdyż w tymże roku powód skierował do pozwanego szpitala wezwanie do zapłaty. Sąd Apelacyjny uznał, że kwota zadośćuczynienia jest adekwatna do poniesionej przez powoda krzywdy. Powód wnosił również w postępowaniu o miesięczną rentę w kwocie 150 złotych m.in. na zaspokojenie potrzeby opieki nad powodem przez osoby trzecie - Sądy obu instancji uznały to roszczenie za uzasadnione.

- postępowanie przed Sądem Okręgowym w Warszawie Wydział XXIV Cywilny oraz przed Sądem Apelacyjnym w Warszawie Wydział I Cywilny


- 1.400.000 złotych za błąd podczas porodu

W prowadzonej przez Kancelarię sprawie dotyczącej błędu medycznego popełnionego w czasie porodu małoletniego powoda Sąd Okręgowy w Lublinie przyznał zadośćuczynienie w kwocie 600 tysięcy złotych i 5 tysięcy miesięcznej renty, co stanowi jedną z najwyższych kwot zasądzonych w Polsce. Poszkodowanym był chłopiec, który w wyniku niedotlenienia okołoporodowego ma ciężkie objawy uszkodzenia układu nerwowego. Chłopiec nie nawiązuje kontaktu wzrokowego, ma małogłowie, samodzielnie nie siedzi, nie stoi, wymaga ciągłej rehabilitacji i pomocy osób trzecich do końca życia. Celem zaspokajania potrzeb małoletniego powoda w trakcie trwania procesu wystąpiono do sądu o przyznanie renty tymczasowej. Sąd pozytywnie rozpatrzył wniosek. Specyfika spraw dotyczących błędów lekarskich sprawiła, iż postępowanie wymagało m.in. przesłuchaniu wielu świadków, sporządzenia wielu pism procesowych zawierających obszerną argumentację prawniczą oraz wydania wielu opinii przez biegłych. W efekcie postępowanie trwało ponad 6 lat. W jego toku obyło się 17 posiedzeń sądu, wydano 11 opinii lekarskich.

Na skutek apelacji złożonej do Sądu II instancji przez Kancelarię w imieniu Klienta poszkodowanemu małoletniemu chłopcu zasądzono łącznie kwotę ponad 1.400.000 złotych, na którą składa się kwota zadośćuczynienia i odszkodowania (wraz z odsetkami ustawowymi) oraz renta na dzień wydania wyroku. Oprócz powyższej kwoty chłopiec otrzyma również odsetki ustawowe od kwot przyznanej mu renty za ponad 6 lat procesu.

- postępowanie przed Sądem Okręgowym w Lublinie, Wydział I Cywilny, oraz przed Sądem Apelacyjnym w Lublinie Wydział I Cywilny.



- Skomplikowana sprawa zakończona sukcesem

W czerwcu 2009 roku Sąd Apelacyjny w Szczecinie wydał wyrok, zgodnie z którym na rzecz powoda zasądzono kwotę 150 tysięcy złotych zadośćuczynienia i około 50 tysięcy złotych odszkodowania oraz 1.325 złotych renty miesięcznej od listopada 2004 roku. Zakończona sprawa była sprawą bardzo skomplikowaną ze względu na złożony stan faktyczny i konieczność ustalenia stopnia przyczynienia się personelu pozwanego szpitala do uszczerbku na zdrowiu będącego wynikiem wypadku samochodowego. Powód wraz z ojcem i wujkiem byli w 1997 roku uczestnikami wypadku komunikacyjnego - koń z pobliskiej stadniny wybiegł wprost pod koła samochodu. W wyniku wypadku zginął wujek 18-letniego wówczas powoda. Chłopak wraz z ojcem zostali ranni. Pomimo objawów uszkodzenia kręgosłupa nie zastosowano względem powoda żadnego usztywnienia kręgosłupa (ani w czasie transportu, ani w pierwszych dniach pobytu w szpitalu), nie zabezpieczono chorego przed poruszaniem się, nie przeprowadzono badania radiologicznego kręgosłupa, zwlekano z jego wykonaniem nawet po niekorzystnej opinii neurologa. Wobec braku badań potwierdzających ucisk na rdzeń kręgowy nie przeprowadzono zabiegu odbarczenia rdzenia kręgowego we właściwym czasie. Wszystkie te zaniedbania doprowadziły do utrwalenia porażenia nóg oraz do porażenia rąk, które w chwili przyjęcia do szpitala były sprawne i istniała szansa (ale nie pewność) uratowania ich funkcji. Obecnie niespełna 30-letni mężczyzna jest sparaliżowany, ma niewielką władzę w rękach. Kilka lat przed wszczęciem postępowania przeciwko szpitalowi, powód (bez udziału Kancelarii) zawarł ugodę z towarzystwem ubezpieczeniowym i właścicielem stadniny, z której uciekł koń, powodując wypadek. Po kilku latach zdecydował się - po poradzie prawnej Kancelarii - dochodzić dalszych roszczeń, z tytułu szkód wyrządzonych zaniedbaniami popełnionymi przez personel medyczny pozwanego szpitala. Największa trudność polegała na ustaleniu stopnia przyczynienia się dwóch czynników do szkody powstałej u powoda - wypadku i wadliwego leczenia - oraz na ustaleniu prawdopodobieństwa, na ile prawidłowe leczenie mogłoby zapobiec następstwom wypadku. Celem ustalenia związku przyczynowego pomiędzy aktualnym stanem zdrowia powoda a błędami medycznymi konieczne było sporządzenie wielu opinii lekarskich i ustalenie w jakim stopniu stan powoda jest spowodowany zaniedbaniami w leczeniu. W postępowaniu ponadto podnoszono, że sam fakt stwierdzenia naruszeń praw pacjenta, nawet bez wystąpienia negatywnych skutków, uzasadnia zasądzenie zadośćuczynienia. Postępowanie trwało prawie 5 lat, jednak ze względu na dochodzenie w pozwie również odsetek od dnia doręczenia pozwu pozwanym, powód uzyskał oprócz kwot głównych, także odsetki ustawowe za okres procesu (obecnie odsetki ustawowe wynoszą 13 % w skali roku). Na datę wyrokowania przez sąd drugiej instancji wynoszą one około 200 tysięcy złotych.

- postępowanie przed Sądem Okręgowym w Szczecinie Wydział I Cywilny oraz przed Sądem Apelacyjnym w Szczecinie Wydział I Cywilny


- Sprawa zakończona po ponad 15 latach

Po ponad 10 latach trwania procesu w sprawie medycznej Kancelaria przejęła sprawę od innego pełnomocnika. Po 5 latach prowadzenia przez Kancelarię uzyskano nie tylko prawomocne orzeczenie, ale także zostało ono wykonane, przy czym w okresie prowadzenia sprawy przez Kancelarię dwukrotnie była ona rozpatrywana przez Sąd Apelacyjny. Powódka otrzymała zadośćuczynienie w żądanej wysokości, odszkodowanie i rentę miesięczną; wraz z odsetkami w sumie prawie jeden milion złotych. Dodatkowy wątek, który wystąpił w sprawie, dotyczył ustalenia podmiotu zobowiązanego do naprawienia wyrządzonej powódce - pacjentce szkody, a to po pierwsze w związku z przekształceniem zakładów opieki zdrowotnej w samodzielne placówki, a po drugie - z reformą administracji publicznej w zakresie jednostek uprawnionych do reprezentacji Skarbu Państwa.

- postępowanie przed Sądem Okręgowym w Warszawie, Wydział I Cywilny oraz przed Sądem Apelacyjnym w Warszawie Wydział I Cywilny


- Rekordowe zadośćuczynienie

W prowadzonej przez Kancelarię sprawie zostało przyznane najwyższe wówczas (wyrok Sądu Okręgowego w Katowicach został wydany w 2007 roku) zadośćuczynienie za błąd medyczny, tj. 700 tysięcy złotych. Poszkodowanym był chłopiec, który w wieku czterech lat na skutek zawinionego błędu personelu medycznego (nieprawidłowego podłączenia kroplówki) doznał trwałego niedowładu kończyn dolnych. Aby w czasie trwania procesu umożliwić zaspakajanie podstawowych potrzeb poszkodowanego wynikających ze stanu zdrowia, Kancelaria wnosząc pozew wystąpiła do Sądu jednocześnie z wnioskiem o wydanie zarządzenia tymczasowego poprzez zobowiązanie pozwanych do zapłaty powodowi miesięcznie określonej kwoty, który to wniosek Sąd rozpatrzył pozytywnie.

- postępowanie przed Sądem Okręgowym w Katowicach, Wydz. II Cywilny, przed Sądem Apelacyjnym w Katowicach, Wydział I Cywilny oraz postępowanie przed Sądem Najwyższym Izba Cywilna




ul. Sienna 11/1
31-041 Kraków

Tel.: +48 12 428 00 70-71
Fax: +48 12 431 01 00
krakow@bf.com.pl


ul. J.Waszyngtona 40a
03-910 Warszawa

Tel.: +48 22 890 01 04-05
Fax: +48 22 890 20 85
warszawa@bf.com.pl

© BITIS

Budzowska Fiutowski i Partnerzy - Radcowie Prawni - kancelaria prawna - radca prawny - odszkodowania - błędy medyczne - wypadki - prawo pracy - prawo spółek - prawo farmaceutyczne - postępowanie sądowe - windykacja wierzytelności - audyt